Skatalogowanych zabytków: 11290
Zarejestruj się
Miniatura Dzięgielów
Zdjęcie GREGORIUS ...
Miniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura DzięgielówMiniatura Dzięgielów

Zdjęcie archiwalne

Miniatura Dzięgielów
Zdjęcie GREGORIUS ...

Lokalizacja

Użytkownicy współtworzący opis i dane obiektu

GREGORIUS ...

Dzięgielów

Województwo:śląskie
Powiat:cieszyński
Gmina:Goleszów
Rodzaj obiektu:Zamek

Rejestr zabytków

Obiekt:zamek, nr rej.: R/430/54 z 23/07.1954, 142/60 z27.02.1960 oraz A-267/78 z 25.01.1978

Historia

Zamek z XVII w.

Komentarze

Aby skomentować obiekt, zaloguj się. Jeżeli nie masz jeszcze konta w serwisie, zarejestruj się.

Wiesława Sikora2 lata i 7 miesięcy temu
Pierwotny zamek, jako czworoboczny dwór obronny z wieżą, został wzniesiony przez dworzanina księcia cieszyńskiego – Jana Czelo z Czechowic pod koniec XV wieku. Budynek jak i cała wieś był wówczas w posiadaniu rodziny Czelów aż do 1719 roku. Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej odbudowany został w połowie XVII w. przez nowego właściciela – Jana Goczałkowskiego. W wyniku przeprowadzonych prac zamek otrzymał kształt nieregularnego czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem. Ponownie przebudowany w latach 60. XVIII w. staraniem Antoniego Goczałkowskiego i jego żony, hrabianki Prażma. Dodano wówczas piąte skrzydło od północy, dziś mieszczące część hotelową. Ostatni szlachecki właściciel Dzięgielowa baron Józef Beess von Chrostin w 1793 roku sprzedał posiadłość Komorze Cieszyńskiej, która zamieniła go w budynek mieszkalny zarządcy i służby folwarcznej. W 1870 roku w mieszczącej się we wschodnim skrzydle gorzelni wybuchł pożar, który strawił prawie cały zamek. Spłonęła wówczas także drewniana wieża i młyn. Rezydencja została szybko odbudowana, jednak bez troski o przywrócenie stanu pierwotnego, stąd też pojawiły się neogotyckie szczyty. Po I wojnie światowej dwór upaństwowiono. Od tego czasu pełnił różne funkcje; był tam browar i mieszkania dla pracowników służb leśnych. W roku 1932 odkupił go ks. Karol Kulisz. Nowy właściciel miał dalekosiężne plany. Zamierzał zorganizować w zamku dom starców, uniwersytet ludowy i miejsce wypoczynku młodzieży ze Śląska. Jednak II wojna światowa przekreśliła wszelkie plany. Ks. Karol Kulisz zginął w 1940 roku w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. W 1945 roku zamek znów przejął Skarb Państwa. Po reformie administracyjnej przekazano go gminie Goleszów. Nie przeprowadzono jednak żadnego remontu, a dwór zaczął niszczeć. W latach 60-70 XX w. gmina umieściła tu świetlicę Związku Młodzieży Wiejskiej. W 1993 roku przeszedł w ręce prywatne i od tego czasu, dzięki licznym remontom, przywrócono mu wygląd dawnego zamku rycerskiego, który funkcjonuje jako hotel i restauracja „Zamek w Dzięgielowie”.
Wiesława Sikora2 lata i 7 miesięcy temu
Z zamkiem wiąże się legenda o okrutnej "Czarnej Księżnej" :Według jednej z legend była straszną sekutnicą i kiedy pewnego dnia posprzeczała się z mężem, kazała go hajdukom tak długo okładać batem, że biedak wyzionął ducha. W podobny sposób miała zamęczyć również swoje dzieci. Długo płakały i błagały matkę o litość, ale ta była niewzruszona. Za to jednak spotkała ją wielka kara – dzień i noc w jej uszach rozlegał się rozdzierający dziecięcy lament. Dlatego księżna nie znosiła małych dzieci. Po pogrzebie męża przeniosła się z Cieszyna na zamek w Dzięgielowie i tam zajęła się znęcaniem nad chłopstwem. Krzyczała na ludzi, rzucała obelgami, a czasem dla zabawy kazała kogoś wybatożyć. Pewnego razu koło zamku przechodziła młoda kobieta z płaczącym dzieckiem. Na jej nieszczęście usłyszała to księżna. Z jej rozkazu zakatowano więc kobietę oraz jej maleńkie dziecko. Nie pomógł płacz, nie pomogły błagania. Tuż przed śmiercią kobieta jednak przeklęła sekutnicę słowami: „Oby cię ziemia po śmierci wyrzuciła! Bydło niechaj ci grób wyszuka! Żebyś nawet po śmierci spokoju nie znalazła!”. Księżna wkrótce zginęła i to na własne życzenie. Jako że stale musiała się z kimś kłócić, dopadła również jednego sługę. Za to, że odwrócił się do niej plecami wpadła w taką furię, że wyskoczyła na niego przez okno. Spryciarz jednak odskoczył, a furiatka spadła prosto na kamienną posadzkę i zginęła. Po księżnej – w tym podaniu – lud nie płakał. Złożono jej ciało w trumnie i pochowano, jednak kolejnego dnia służba znalazła trumnę wyrzuconą z grobu. Tak było trzykrotnie, aż w końcu trumnę włożono na zwykły chłopski wóz i zaprzężono do niego trzy pary wołów, które popędzono w siną dal. Zwierzęta zatrzymały się na cierlickim kopcu, gdzie wraz z wozem i trumną zapadły się pod ziemię. Długo było tam podobno słychać jęki, zawodzenia, szlochy i błagania. Dopiero, gdy zbudowano w tym miejscu kościół, przestało straszyć. Legenda jednak głosi, że w kościele na cierlickim Kościelcu raz na sto lat pojawia się duch księżnej i czeka na śmiałka, któremu mogłaby oddać klucze do swojego skarbca. Jak dotąd żaden odważny nie zdecydował się na spotkanie w cztery oczy…
GREGORIUS ...4 miesiące temu
Zawsze wydawalo mi sie, ze okoliczne zabytki sa mi dobrze znane :)...z tym wieksza zatem pasja odkrywam coraz to nowe lub nigdy nie zauwazane, ktore mijalem zawsze bez emocji. Szczegolnie dwory na Gornym Slasku, ktore nasz konserwator zabytkow w swej kompenencji i elokwencji jakos pomija i traktuje po macoszemu...by w koncu je zakwalifikowac jako zabytki...a biarac pod uwage ich styl, date powstania, architekture jak i wczesniejsze przeznaczenia...zabytkami sa w kazdym razie. W drodze do Wisly by pokobicowac skoczkom natrafilem na wiele nowych obiektow...no ale to temat na inny raz. Zatrzymalismy sie na weekend w zamku w Dziegielowie w poblizu Ustronia, ktory nota bene tez mial swoj zamek, na temat ktorego tez juz zbieram materialy...Zamek Dziegielow - znany mi od zawsze i nigdy nie odwiedzony...do teraz. I jak to czesto bywa mielismy szczescie byc jedynymi goscmi na pokojach zamkowych, co pozwolilo nam powloczyc sie po calym obiekcie...rzecz jasna za zgoda wlascicielki zamku, za co w tym miejscu raz jeszcze dziekuje, bo i sesja zdaje mi sie ciekawa:). I jak to zawsze bywa najwieksza frajde sprawila nam mozliwosc zerkniecia do prywatnych pomieszczen, ktore rodzina wlascicielki urzadzila dla siebie starajac sie zachowac przy tym zamkowy styl...Zwiedzilismy zatem...poza ta czescia hotelowa mieszczaca sie w jednym skrzydle...piwnice, urocza kapliczke zamkowa, komnaty ( chcialoby sie powiedziec "balowe" ), rozne zakamarki, korytarze, przejscia schodami w gore-schodami w dol az dotarlismy do prawdziwej zamkowej "rupieciarni" :), ktora to mieszczac sie...jak to w zamku...na strychu okazala sie prawdziwa skarbnica minionych dekad. W takim magicznym lamusie kazda wrazliwa dusza poczuje sie przeniesiona do przeszlosci...Wlasciciele z pasja kolekcjonuja relikty i przedmioty siegajace swa historia nawet do lat przedwojennych...takie prywatne i jakze melancholijne muzeum, ktorego atmosfery oczywiscie zadne zdjecie nie odda :)...
Jerzy Mrozek4 miesiące temu
Grzesiu, ale zaszalałeś, fajne zdjęcia dałeś. Ciekawy obiekt :)
GREGORIUS ...4 miesiące temu
Dziekuje Jurku, ze choc Tobie sie podobaja...jestes przeciez prawdziwym specem od fotografii :)...pozdrawiam.