Skatalogowanych zabytków: 11211
Zarejestruj się
Miniatura Dzięgielów
M. E. Wojciechowscy

Lokalizacja

Współrzędne GPS (zapis dziesiętny): 49.7231, 18.7048

Dzięgielów

Województwo:śląskie
Powiat:cieszyński
Gmina:Goleszów
Rodzaj obiektu:Zamek

Rejestr zabytków

Obiekt:zamek, nr rej.: R/430/54 z 23/07.1954, 142/60 z27.02.1960 oraz A-267/78 z 25.01.1978

Historia

Zamek z XVII w.

Komentarze

Aby skomentować obiekt, zaloguj się. Jeżeli nie masz jeszcze konta w serwisie, zarejestruj się.

Wiesława Sikora2 miesiące temu
Pierwotny zamek, jako czworoboczny dwór obronny z wieżą, został wzniesiony przez dworzanina księcia cieszyńskiego – Jana Czelo z Czechowic pod koniec XV wieku. Budynek jak i cała wieś był wówczas w posiadaniu rodziny Czelów aż do 1719 roku. Po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej odbudowany został w połowie XVII w. przez nowego właściciela – Jana Goczałkowskiego. W wyniku przeprowadzonych prac zamek otrzymał kształt nieregularnego czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem. Ponownie przebudowany w latach 60. XVIII w. staraniem Antoniego Goczałkowskiego i jego żony, hrabianki Prażma. Dodano wówczas piąte skrzydło od północy, dziś mieszczące część hotelową. Ostatni szlachecki właściciel Dzięgielowa baron Józef Beess von Chrostin w 1793 roku sprzedał posiadłość Komorze Cieszyńskiej, która zamieniła go w budynek mieszkalny zarządcy i służby folwarcznej. W 1870 roku w mieszczącej się we wschodnim skrzydle gorzelni wybuchł pożar, który strawił prawie cały zamek. Spłonęła wówczas także drewniana wieża i młyn. Rezydencja została szybko odbudowana, jednak bez troski o przywrócenie stanu pierwotnego, stąd też pojawiły się neogotyckie szczyty. Po I wojnie światowej dwór upaństwowiono. Od tego czasu pełnił różne funkcje; był tam browar i mieszkania dla pracowników służb leśnych. W roku 1932 odkupił go ks. Karol Kulisz. Nowy właściciel miał dalekosiężne plany. Zamierzał zorganizować w zamku dom starców, uniwersytet ludowy i miejsce wypoczynku młodzieży ze Śląska. Jednak II wojna światowa przekreśliła wszelkie plany. Ks. Karol Kulisz zginął w 1940 roku w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. W 1945 roku zamek znów przejął Skarb Państwa. Po reformie administracyjnej przekazano go gminie Goleszów. Nie przeprowadzono jednak żadnego remontu, a dwór zaczął niszczeć. W latach 60-70 XX w. gmina umieściła tu świetlicę Związku Młodzieży Wiejskiej. W 1993 roku przeszedł w ręce prywatne i od tego czasu, dzięki licznym remontom, przywrócono mu wygląd dawnego zamku rycerskiego, który funkcjonuje jako hotel i restauracja „Zamek w Dzięgielowie”.
Wiesława Sikora2 miesiące temu
Z zamkiem wiąże się legenda o okrutnej "Czarnej Księżnej" :Według jednej z legend była straszną sekutnicą i kiedy pewnego dnia posprzeczała się z mężem, kazała go hajdukom tak długo okładać batem, że biedak wyzionął ducha. W podobny sposób miała zamęczyć również swoje dzieci. Długo płakały i błagały matkę o litość, ale ta była niewzruszona. Za to jednak spotkała ją wielka kara – dzień i noc w jej uszach rozlegał się rozdzierający dziecięcy lament. Dlatego księżna nie znosiła małych dzieci. Po pogrzebie męża przeniosła się z Cieszyna na zamek w Dzięgielowie i tam zajęła się znęcaniem nad chłopstwem. Krzyczała na ludzi, rzucała obelgami, a czasem dla zabawy kazała kogoś wybatożyć. Pewnego razu koło zamku przechodziła młoda kobieta z płaczącym dzieckiem. Na jej nieszczęście usłyszała to księżna. Z jej rozkazu zakatowano więc kobietę oraz jej maleńkie dziecko. Nie pomógł płacz, nie pomogły błagania. Tuż przed śmiercią kobieta jednak przeklęła sekutnicę słowami: „Oby cię ziemia po śmierci wyrzuciła! Bydło niechaj ci grób wyszuka! Żebyś nawet po śmierci spokoju nie znalazła!”. Księżna wkrótce zginęła i to na własne życzenie. Jako że stale musiała się z kimś kłócić, dopadła również jednego sługę. Za to, że odwrócił się do niej plecami wpadła w taką furię, że wyskoczyła na niego przez okno. Spryciarz jednak odskoczył, a furiatka spadła prosto na kamienną posadzkę i zginęła. Po księżnej – w tym podaniu – lud nie płakał. Złożono jej ciało w trumnie i pochowano, jednak kolejnego dnia służba znalazła trumnę wyrzuconą z grobu. Tak było trzykrotnie, aż w końcu trumnę włożono na zwykły chłopski wóz i zaprzężono do niego trzy pary wołów, które popędzono w siną dal. Zwierzęta zatrzymały się na cierlickim kopcu, gdzie wraz z wozem i trumną zapadły się pod ziemię. Długo było tam podobno słychać jęki, zawodzenia, szlochy i błagania. Dopiero, gdy zbudowano w tym miejscu kościół, przestało straszyć. Legenda jednak głosi, że w kościele na cierlickim Kościelcu raz na sto lat pojawia się duch księżnej i czeka na śmiałka, któremu mogłaby oddać klucze do swojego skarbca. Jak dotąd żaden odważny nie zdecydował się na spotkanie w cztery oczy…